Świadomy wybór wkrętarki akumulatorowej
Napisane przez: ZgryzWygryz • 28 grudnia 2011
…Z każdej strony atakowani jesteśmy, czy to bezpośrednio przez handlowców zajmujących się sprzedażą elektronarzędzi, czy też wszechobecną reklamę mówiące, że powinniśmy zainwestować w sprzęt, który zwiększy wydajność naszej pracy. Poniekąd argument ten jest zasadny, ale przy tak rozwiniętej strategii perswazji wobec nas, powinniśmy stawać się coraz bardziej inteligentnymi klientami. Dziś kupić coś to nie sztuka. To nie końcówka lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia, kiedy to kupowaliśmy zamiast lodówki pralkę mimo, że już w domu stały dwie takie same, dotąd nieużywane. Jednak także dzisiaj sztuką jest kupić coś, co w rzeczywistości potrzebujemy… Inteligentny nabywca charakteryzuje się umiejętnością świadomego wyboru. Wybierzmy zatem wspólnie najlepszą dla każdego z osobna wkrętarkę…
Napięcie akumulatora, a moc wkrętarki
Z podstawowych zasada fizyki wynika, że napięcie zasilania jest wprost proporcjonalne do mocy narzędzi zasilanych prądem elektrycznym. Zasada jest zatem prosta – im większe napięcie akumulatora, tym większa moc wkrętarki. W praktyce dobór wkrętarki do prac montażowych powinniśmy uzależnić przede wszystkim od potrzebnego momentu obrotowego. Miejmy to na uwadze, że można znaleźć wkrętarki o takim samym napięciu zasilania, a innym momencie obrotowym. Zwracajmy zatem uwagę na ten parametr w czasie doboru wkrętarki.
Nowa generacja akumulatorów
Od kilku lat na rynku elektronarzędzi zadomowiły się narzędzia bateryjne z akumulatorami litowo-jonowymi – tak zwanymi akumulatorami nowej generacji. Oprócz tego, że waga tych akumulatorów jest znacznie niższa, niż poprzedników, mają one dwie podstawowe zalety, w porównaniu do „starych” akumulatorów (np. Ni-Cd). Po pierwsze mogą być doładowywane bez utraty żywotności. Jest to ogromny plus, gdyż nie stajemy każdego dnia wieczorem przed dylematem: długa żywotność akumulatora, czy gotowość do pracy następnego dnia. Drugim punktem przemawiającym na korzyść akumulatorów litowo-jonowych jest ich charakterystyka rozładowywania. Spadek napięcia następuje w ostatniej fazie rozładowania (jest skokowy) – oznacza to, że możemy pracować z nominalnymi parametrami urządzenia, aż do pełnego rozładowania akumulatora. W przypadku akumulatorów starej generacji w trakcie rozładowywania następował stopniowy, coraz bardziej odczuwalny
w miarę rozładowywania się spadek mocy. Uniemożliwiał on wykorzystanie możliwości urządzenia w późniejszym stadium rozładowania akumulatora. Każdy posiadacz akumulatorów litowo-jonowych powinien jednak zachować szczególną ostrożność w czasie ich ładowania – nie można przerywać tego procesu, gdyż kilkakrotne uczynienie tego, może zniszczyć akumulator – fakt ten, bądź co bądź, będący dużą wadą, jest często „zapominany” przez producentów i handlowców – jeszcze nie spotkałem katalogu, lub ulotki reklamowej, w których można byłoby znaleźć jakąkolwiek wzmiankę na ten temat. Wady tej nie można też wyolbrzymiać – ładowarki przeznaczone do tego typu akumulatorów są wyposażone w systemy elektroniczne kontrolujące poziom naładowania akumulatora i informujące użytkownika o zakończeniu procesu ładowania.
Co na rynku piszczy…
Oprócz powszechnie stosowanych technologii, każdy producent udoskonala narzędzia akumulatorowe na różne sposoby, wykorzystując różne patenty. Czasami wkrętarki akumulatorowe zaopatrzone są, w wydające się nic nie wnosić, gadżety, lecz w większości przypadków stosowanie tych gadżetów jest całkowicie wytłumaczone. Niegdyś jednym z takich pozornie nic nie wnoszących dodatków była lampka oświetlająca obszar roboczy, która tak, jak latarka w telefonie komórkowym zdobyła rzeszę zagorzałych zwolenników. Lampki te wykonywane są przy użyciu technologii LED, więc nie są zbyt energochłonne. Co więcej – istnieje już kilka filozofii głoszonych przez różnych producentów na temat kształtu i umiejscowienie tej lampki, aby jak najlepiej spełniała swoją funkcję.

Udanymi gadżetami można również nazwać: wskaźnik poziomu rozładowania akumulatora, dodatkowe uchwyty na zapasowe końcówki wkrętarskie – tak zwane bity, zaczepy do powieszenia wkrętarki przy pasku (przydatne szczególnie przy pracy na wysokości), uchwyt trójszczękowy do zaciskania wiertła lub bitu przy użyciu tylko jednej ręki, gumowana rękojeść umożliwiająca wygodną pracę itd. Wszystkie te szczegóły tworzą proste narzędzie akumulatorowe jakim jest nowoczesna,
a więc praktyczna i wygodna wkrętarka.
Producenci chwalą się też innymi innowacjami, na które często nie zwracamy uwagi (w przeciwieństwie do efektowno – efektywnych gadżetów). W niektórych modelach wkrętarek stosowane są zamiast typowych silników prądu stałego silniki bezszczotkowe. Jak sama nazwa wskazuje wyeliminowano w nich zużywający się komponent, którym są szczotki. Dotychczas w większości wkrętarek szczotki były niedemontowalne. Oznaczało to konieczność wymiany silnika po ich zużyciu. Nie był to jednak częsty powód awarii maszyn. Dlaczego więc zdecydowano się na stosowanie silników bezszczotkowych? Powodem była przede wszystkim oszczędność energii. W tradycyjnych silnikach DC (prądu stałego) szczotki współpracują z komutatorem. Elementy te trą o siebie marnotrawiąc potrzebną nam energię poprzez zamianę jej na ciepło. Dzięki użyciu silników bezszczotkowych zwiększono zatem czas pracy na baterii oraz umożliwiono dłuższy czas ciągłej pracy – silniki nie ulegają tak szybko przegrzaniu.
Gdzie jeszcze można zaoszczędzić choćby odrobinę energii? Każdy z użytkowników wkrętarek na pewno zna charakterystyczny turkot w momencie dokręcenia. Jest to sprzęgło przeciążeniowe rozłączające napęd silnika, ustawione na konkretny moment. Tam to dopiero są straty energii. Przecież przy każdym dokręceniu słyszymy ten dźwięk co najmniej kilkanaście razy. Oznacza to, że kilkanaście razy wkrętarka osiąga nastawiony moment, a nie wykonuje żadnej pracy. Są i na to sposoby. Ciekawe rozwiązanie w swoich wkrętarkach zaproponowała firmy Protool i Festool – jest to „elektroniczne sprzęgło”. Zamiast charakterystycznego dźwięku przy dokręceniu słychać jedynie sygnał dźwiękowy informujący o przekroczeniu nastawionego momentu „odtwarzany” przez elektroniczny układ sterowania , a silnik zostaje automatycznie wyłączony. Kolejne darmowe minuty (dłuższej pracy na akumulatorze). No ale tutaj następna analogia do telefonii komórkowej – więcej darmowych minut – droższy abonament. Za tak zautomatyzowaną wkrętarkę trzeba już zapłacić …
Multiwkrętarki
Typowe wkrętarki to dzisiaj rzadkość – zazwyczaj stosuje się tak zwane wiertarko-wkrętarki. Dlaczego? Typowe wkrętarki zamiast uchwytu trójszczękowego wiertła lub bitu posiadają jedynie uchwyt sześciokątny (zazwyczaj ¼”) charakterystyczny dla bitów. Wkrętarka jest krótsza, ale uniemożliwia to używanie wiertła o chwycie walcowym. Sprzęgło bez możliwości wyłączenia jego funkcji przeciążeniowej uniemożliwia, lub znacznie utrudnia wiercenie.
Wiertarko-wkrętarki rozbudowuje się również o przekładnie o zmiennym przełożeniu. Dwa biegi wiercenia to norma – istnieją egzemplarze trzy-, a nawet czterobiegowe. Jeśli ktoś planuje wiercenie szerokim zakresem średnic, to taka wkrętarka jest trafnym wyborem.
Dla instalatorów jednak bardziej atrakcyjne może okazać się wybranie wkrętarki z funkcją wiercenia udarowego. Jeśli zdarza się konieczność wywiercenia otworu w ścianie, murze itp., to wkrętarki tego typu radzą sobie doskonale. Oczywiście nie można tego porównywać z młotowiertarką – lecz z wiertarką udarową jak najbardziej.
Na deser zostaje kombajn akumulatorowy – wkręcanie, wiercenie (2 biegi), wiercenie z udarem, wkręcanie udarowe. Przykładem takiego urządzenia może być Makita BTP140RFE. Wszystkie funkcje przełączane są sprytnie jednym przełącznikiem. Konsekwencją zaaplikowania funkcji wkręcania udarowego jest niestety konieczność rezygnacji z uchwytu trójszczękowego wiertła na rzecz sześciokątnego gniazda ¼”… Czy to oznacza rezygnację z wiercenia? Niekoniecznie – wystarczy zakupić wiertła z uchwytem sześciokątnym. Niestety wiertła te są trudniej dostępne i trochę droższe od tradycyjnych…

Firmy Protool oraz Festool dodały przysłowiowe trzy grosze do multifunkcjonalności wkrętarek. Nie posiadają co prawda w swojej ofercie urządzeń o tylu funkcjach co Makita, ale stosują w sowich wkrętarkach wymienny uchwyt. Wkrętarki te można zakupić w tak zwanym „secie” (set – zestaw), w którego skład wchodzi sama wkrętarka z dwoma akumulatorami oraz ponadto komplet wymiennych uchwytów: tradycyjny trójszczękowy, krótki uchwyt ¼” oraz przejściówki, które mogą przydać się w trudnodostępnych miejscach. Polecam zapoznać się z ofertą właśnie tych firmy, bo ich technika wkręcania (i nie tylko) jest swoistą rewolucją na rynku elektronarzędzi.

Na co zwracać uwagę przy zakupie
Oprócz omawianych powyżej niuansów technicznych zwróćmy uwagę w czasie wybory wkrętarki na zawartość zestawu. Pamiętajmy, że walizkach (bo w nich najczęściej rozprowadzane są wkrętarki akumulatorowe) można znaleźć od jednego do trzech akumulatorów. Do profesjonalnych zastosowań powinniśmy zadbać o to, by mieć choćby jeden akumulator na zmianę (jednym pracujemy – drugi się ładuje). Zwróćmy uwagę również na pojemność akumulatorów. Producenci oferują często to samo urządzenie z akumulatorami różnej pojemności. Tak więc możemy się nieco naciąć kupując markową wkrętarkę w okazyjnej cenie i zamiast 3Ah mamy akumulatory o pojemności 1,5Ah.
Nie dajmy się nabrać na niektóre chwyty marketingowe. Na przykład Milwaukee oferuje narzędzia akumulatorowe z bateriami litowo-jonowymi 12V, a na bateriach Makita widnieje oznaczenie 10,8V. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Milwaukee jest po prostu lepsze. Ale po wnikliwej analizie karty katalogowej okazuje się, że 12V to tylko nazwa handlowa. Nie jest bowiem możliwe zbudowanie baterii litowo-jonowej o tym napięciu. Napięcie baterii wynika z ilości szeregowo połączonych ogniw litowo-jonowych i zawsze musi być wielokrotnością 3,6V. Więc nie płaćmy tylko za efektowną nazwę.
Wielu instalatorów pracuje w miejscach trudnodostępnych. Jednym słowem: im krótsza maszyna tym lepiej. Jeśli ktoś szuka krótkich maszyn to zachęcam do zapoznania się z ofertą przede wszystkim firmy Festool (zestawy z krótkim uchwytem ¼”) lub troszkę tańsze Metabo. Liczy się również waga. Tu kluczową rolę oprócz akumulatora litowo-jonowego i jego pojemności oraz silnika bezszczotkowego odgrywa typ przekładni planetarnej – ilu biegowa jest ta przekładnia i z jakiego materiału wykonana. Oczywiste jest zatem, że im mocniejsza i solidniejsza maszyna, tym cięższa.
Podsumowanie
Setki wkrętarek i każda inna – wybierzmy nie najlepszą ale tą najbardziej odpowiadającą charakterystyce naszej pracy. Bo nie sztuka jest wydać masę pieniędzy na wkrętarkę, której funkcji nigdy nie wykorzystamy. Sztuką jest kupić maszynę na miarę naszych oczekiwań za rozsądną cenę. Bądźmy zatem inteligentnymi klientami i odwiedzajmy dystrybutorów sprzętu, którzy mają w swojej ofercie wiele marek elektronarzędzi. Dziś, dzięki powszechnemu dostępowi do Internetu zebranie podstawowych informacji jest bardzo łatwe. Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi nie utoniemy w ich gąszczu…
Opublikowano również w:

Pozostaw komentarz
Komentarze zawierające wulgaryzmy lub nie związane z tematem postu będą usuwane.